Dzień Naleśnika w przedszkolu to świetna okazja, by połączyć wspólne gotowanie z nauką liczenia, ważenia i poznawania nowych smaków. Dzieci uczą się przez działanie: mieszają składniki, obserwują zmiany i współpracują. Dzięki temu zwykły posiłek staje się ciekawą lekcją samodzielności i współpracy.
Dlaczego warto zorganizować Dzień Naleśnika w przedszkolu?
Dzień Naleśnika w przedszkolu potrafi zamienić zwykły poranek w wydarzenie, które dzieci wspominają przez wiele miesięcy. To święto jedzenia, ale też ruchu, współpracy i samodzielności. W jednej, pozornie prostej aktywności łączą się ulubione elementy przedszkolaków: mieszanie, przelewanie, smakowanie, wybieranie dodatków i wspólne świętowanie przy stole. Taki dzień często budzi więcej emocji niż klasyczne zajęcia, a to sprzyja zapamiętywaniu i budowaniu pozytywnego nastawienia do przedszkola.
Wspólne smażenie naleśników daje dzieciom poczucie sprawczości, którego na co dzień czasem im brakuje. Kiedy czterolatek sam wsypuje dwie miarki mąki, a pięciolatka wybiera, czy dodać plasterek banana czy jabłka, pojawia się realne poczucie: „zrobiłem/zrobiłam to sam”. Według wielu nauczycieli już po jednym takim wydarzeniu część dzieci chętniej próbuje nowych potraw i łatwiej akceptuje zmiany w jadłospisie. Dzień Naleśnika staje się więc sprytnym sposobem na oswajanie niejadków i wzmacnianie odwagi w próbowaniu nowych smaków.
Takie święto ma też moc budowania relacji w grupie. Dzieci uczą się czekać na swoją kolej, dzielić się łyżką czy chochlą, a także chwalić innych za efekt pracy. Krótkie zadania, które trwają po kilka minut, na przykład mieszanie ciasta czy układanie owoców na naleśniku, sprzyjają współpracy nawet w grupie 20–25 przedszkolaków. Pojawia się okazja, aby każde dziecko przeżyło drobny sukces, a to bezpośrednio wpływa na poczucie własnej wartości i odwagę w innych aktywnościach, nie tylko kulinarnych.
Dzień Naleśnika daje także szansę na spokojną rozmowę o emocjach i nawykach, bez moralizowania. Łatwiej zapytać dziecko, jak się czuło, kiedy czekało w kolejce po swój naleśnik, niż wprost rozmawiać o „cierpliwości na co dzień”. Wspólne zasiadanie do stołu, nawet jeśli trwa tylko 15–20 minut, uczy prostych rytuałów: podziękowania za posiłek, proszenia o dokładkę, sprzątania po sobie. To wszystko składa się na doświadczenie, które dziecko zabiera potem do domu, a rodzicom daje konkretny punkt zaczepienia do rozmów o gotowaniu i wspólnym spędzaniu czasu.
Jak bezpiecznie przygotować przestrzeń i podzielić zadania podczas wspólnego smażenia naleśników?
Bezpieczna przestrzeń i przemyślany podział zadań sprawiają, że wspólne smażenie naleśników w przedszkolu zamienia się w spokojne, radosne działanie, a nie nerwową żonglerkę patelniami. Dzieci mogą wtedy naprawdę uczestniczyć w procesie, zamiast tylko patrzeć z daleka, a dorośli mają poczucie, że panują nad sytuacją. Kluczem jest zaplanowanie, kto gdzie stoi, co robi i z jakich przedmiotów korzysta w danym momencie.
Przygotowanie sali często zaczyna się od prostych zmian: stolik, przy którym stoją dzieci, bywa odsunięty o 1–2 metry od kuchenki lub płyty grzewczej, a śliskie dywaniki lepiej schować na czas zajęć. Przydatne staje się wydzielenie „strefy gorącej” (tylko dla dorosłych) i „strefy mieszania” (dla dzieci), co można zaznaczyć np. taśmą malarską na podłodze. Dzięki temu grupa od początku widzi, gdzie można swobodnie działać, a gdzie podchodzi się tylko na zaproszenie nauczyciela, na przykład po to, by zobaczyć, jak ciasto wylewa się na patelnię.
Aby łatwiej zaplanować wspólne smażenie, pomaga prosty podział ról między dorosłych a dzieci. Poniższa tabela pokazuje, jak mogą wyglądać zadania w małej grupie – na przykład przy 10–15 przedszkolakach i 2 osobach dorosłych. Taki podział chroni przed tłokiem przy blacie i sprawia, że każde dziecko ma poczucie udziału w czymś ważnym, nawet jeśli nie stoi tuż przy kuchence.
| Osoba / grupa | Bezpieczne zadania | Sprzęty i miejsce |
|---|---|---|
| Nauczyciel przy kuchence | Smażenie naleśników, obracanie na patelni, pilnowanie czasu i temperatury | Kuchenka lub płyta, patelnia, łopatka; wyznaczona „strefa gorąca” |
| Drugi dorosły (pomoc) | Nadzór nad dziećmi, podawanie składników, wycieranie rozlanego ciasta na bieżąco | Blat roboczy, ręczniki papierowe, miski i dzbanki z ciastem |
| Młodsze dzieci (3–4 lata) | Mieszanie ciasta w misce, dodawanie odmierzonej mąki, trzymanie miski obiema rękami | Niski stolik, duże miski z szerokim dnem, krótkie łyżki lub trzepaczki |
| Starsze dzieci (5–6 lat) | Odmierzanie porcji ciasta do dzbanka, układanie gotowych naleśników na talerzu, liczenie usmażonych sztuk | Stolik w „strefie mieszania”, dzbanek z dziobkiem, talerze ustawione w jednym miejscu |
| Cała grupa | Przypominanie zasad bezpieczeństwa, zmiana się przy stoliku co 5–10 minut, wspólne sprzątanie na końcu | Krąg na dywanie lub przy stolikach, ściereczki i pojemnik na odpady |
Taki prosty plan pomaga uniknąć kolejek przy patelni i ciągłego „proszę się odsunąć”. Zamiast tego dzieci wiedzą, kiedy mieszają, kiedy obserwują, a kiedy sprzątają po sobie, co uczy je nie tylko bezpieczeństwa, lecz także współpracy i cierpliwości. Dzięki temu Dzień Naleśnika staje się bardziej przewidywalny, a jednocześnie wciąż pozostaje pełen radości i dobrej energii.
W jaki sposób wykorzystać przygotowanie ciasta naleśnikowego do nauki matematyki i mierzenia składników?
Przygotowanie ciasta naleśnikowego potrafi zamienić się w małe, przedszkolne laboratorium matematyczne. Mieszanie mąki, mleka i jajek daje okazję, aby w praktyczny sposób ćwiczyć liczenie, porównywanie i mierzenie. Dzieci widzą od razu efekt swoich obliczeń, bo z „suchych” liczb powstaje prawdziwe ciasto, a chwilę później pachnące naleśniki.
Podczas odmierzania składników można wprowadzać pojęcie objętości i liczby w sposób bardzo naturalny. Mleko nalewane do miarki do poziomu 200 ml pomaga oswoić się z cyframi i z tym, że każda wartość ma swój konkretny „kawałek miejsca” w naczyniu. Jedna szklanka mąki i pół szklanki wody gazowanej to dobry moment, żeby porównać: czego jest więcej, a czego mniej. Dla młodszych przedszkolaków wystarczy liczenie łyżek mąki czy cukru, starsze dzieci mogą porówniać, ile to „pół” w stosunku do „całej” szklanki, a nawet spróbować ułożyć prostą proporcję, na przykład: co się stanie, jeśli podwoi się ilość składników.
Gotowanie sprzyja też rozwijaniu języka matematycznego, ale bez stresu związanego z „zadaniami”. Zamiast mówić tylko „wsyp mąkę”, można użyć zwrotów „dodaj jeszcze jedną łyżkę” albo „brakuje nam dwóch łyżek do pięciu” i wspólnie przeliczyć kolejne porcje. Dobrym urozmaiceniem bywa przygotowanie małych kart z rysunkami łyżek i szklanek, które dzieci dopasowują do przepisu, zanim jeszcze sięgną po prawdziwe składniki. W ten sposób najpierw „liczy się” na obrazkach, a dopiero potem w misce, co pomaga lepiej zapamiętać i liczbę, i kolejność działań.
- Liczenie jajek: dzieci podają po jednym jajku, głośno licząc od 1 do 3, a potem sprawdzają, czy liczba z przepisu zgadza się z tym, co już jest w misce.
- Porównywanie miar: dwie różne szklanki (mniejsza i większa) wypełnione do pełna pokazują, że „szklanka szklance nierówna”, co otwiera rozmowę o tym, dlaczego czasem przy przepisach podaje się ml zamiast „szklanek”.
- Szacowanie i sprawdzanie: dzieci najpierw zgadują, ile łyżek oleju potrzeba, żeby napełnić 1/4 szklanki, a potem wspólnie sprawdzają i porównują wynik z wcześniejszymi przypuszczeniami.
Takie drobne zabawy wokół przepisu sprawiają, że matematyka przestaje być oderwana od codzienności. Liczby, miarki i proporcje stają się częścią przyjemnego, pachnącego doświadczenia, które w dodatku można zjeść na podwieczorek.
Jak połączyć smażenie naleśników z nauką o zdrowym żywieniu i pochodzeniu produktów?
Połączenie smażenia naleśników z rozmową o zdrowym jedzeniu przychodzi zaskakująco naturalnie, bo każde jajko, każda łyżka mąki i każdy plasterek dodatków to pretekst do krótkiej historii. Podczas kilkunastu minut oczekiwania, aż ciasto „odpocznie” i patelnia się nagrzeje, można wprowadzać proste pojęcia: co znaczy „produkty zbożowe”, dlaczego owoce pojawiają się na talerzu częściej niż bita śmietana i po co w kuchni mleko lub jego roślinne zamienniki. Dzieci słyszą wtedy, że naleśnik może być zarówno deserem, jak i pełnowartościowym posiłkiem, jeśli pojawi się w nim np. ser, warzywa albo owoce zamiast samej czekolady.
Przy wybieraniu składników dobrze sprawdza się zabawa w „talerz kolorów”: zadaniem grupy jest skomponowanie takich dodatków, aby na talerzu znalazły się co najmniej trzy różne barwy. Czerwone truskawki, żółty banan, zielony szpinak czy szczypiorek od razu uruchamiają rozmowę o witaminach, choć bez podawania długich list – wystarczy jedno konkretne zdanie, na przykład że marchew pomaga oczom, a owoce leśne wspierają odporność. W takiej formie dzieci zaczynają same proponować, co dodać do środka, a co zostawić jako „słodki dodatek od święta”, co pomaga oswoić temat umiaru i równowagi w diecie.
Smażenie to także świetny moment, aby dotknąć tematu pochodzenia produktów. Kiedy dziecko trzyma w ręku jajko, łatwo zapytać, skąd się wzięło, a potem pokazać na prostej mapie Polski, w którym regionie znajdują się gospodarstwa, z których korzysta przedszkole. Mąkę można powiązać ze zbożem – pszenicą lub żytem – a mleko z opowieścią o krowie albo o napojach roślinnych, jeśli grupa z nich korzysta. Dobrze sprawdza się tu krótkie „drzewko pochodzenia”: dzieci układają obrazki w kolejności „pole – farma – sklep – kuchnia – talerz”, co zajmuje kilka minut, a buduje pierwsze, bardzo konkretne rozumienie tego, że jedzenie nie bierze się znikąd.
Dla bardziej ciekawskich przedszkolaków można wpleść jeszcze prostą rozmowę o wyborach, które są lepsze dla ludzi i dla planety. Wspólne porównanie dwóch wersji tego samego dnia naleśnika – raz z owocami z kompotu, innym razem ze świeżymi sezonowymi, dostępnych przez 2–3 miesiące w roku – pokazuje, jak zmienia się smak, ilość dodatku cukru i opakowań. W tle pojawia się wtedy temat czytania etykiet: dzieci uczą się rozpoznawać choćby liczbę składników na opakowaniu jogurtu czy serka, którego użyją do nadzienia. Dzięki takiej codziennej, spokojnej rozmowie przy patelni pojęcia „zdrowe”, „lokalne” czy „sezonowe” przestają być abstrakcyjne i zaczynają kojarzyć się po prostu z tym, co widzą i robią własnymi rękami.
Jak wpleść w Dzień Naleśnika zabawy językowe, plastyczne i muzyczne związane z gotowaniem?
Najwięcej radości przynosi Dzień Naleśnika wtedy, gdy dzieci nie tylko mieszają ciasto, ale też bawią się językiem, kolorem i dźwiękiem. Gotowanie samo w sobie jest pełne bodźców, dlatego stosunkowo łatwo zamienia się je w serię prostych zabaw językowych, plastycznych i muzycznych, które można wpleść między kolejnymi etapami przygotowywania naleśników, zamiast organizować je osobno.
Przy zabawach językowych dobrze sprawdzają się krótkie rymowanki i „przepisy” układane razem z dziećmi. W ciągu 5–10 minut można wspólnie wymyślić prosty wierszyk: „Mąka fruwa, mleko chlupie, jajko puka w twardą skorupę” i powtarzać go przy wsypywaniu składników. Pomaga też nazywanie czynności w pierwszej osobie: „mieszam”, „wlewam”, „przewracam” i tworzenie z nich krótkich historyjek o naleśniku, który „chciał być okrągły jak koło autobusu”. Dla starszych przedszkolaków ciekawym wyzwaniem będzie poszukanie 3–4 przymiotników do naleśnika: „puszysty, cienki, pachnący, złocisty”, a potem użycie ich w zdaniu.
Plastyka może pojawić się jeszcze zanim patelnia się nagrzeje. W ciągu około 15 minut da się przygotować „menu naleśnikowe” – dzieci rysują na kartkach swoje wymarzone naleśniki i je podpisują, choćby pojedynczymi słowami. Można też zaproponować tworzenie „portretów naleśnikowych” na papierowych talerzach: namalowane lub wyklejane owoce, uśmiechy z czekolady, krople jogurtu. Dodatkową inspiracją bywa wspólne oglądanie 2–3 zdjęć naleśników z różnych krajów i rozmowa o tym, co je różni: grubość, kolor, dodatki. Takie prace ładnie domykają proces gotowania i pomagają opowiedzieć o nim własnym językiem.
Muzyka z kolei może dyskretnie towarzyszyć całej akcji, bez zmieniania kuchni w głośną salę koncertową. Niekiedy wystarczy jedna krótka piosenka o naleśnikach, śpiewana przy mieszaniu ciasta, i prosty rytm wyklaskiwany przez grupę. Z młodszymi dziećmi dobrze działa „orkiestra kuchennych dźwięków”: delikatne postukiwanie łyżkami o stół, szuranie trzepaczką po misce czy rytmiczne nalewanie ciasta. Starsze dzieci mogą spróbować ułożyć własną „piosenkę-przepis” z 3–4 wersami, w której pojawi się liczenie („raz, dwa, trzy – naleśnik smażysz ty”). Dla lepszej organizacji zajęć przydaje się prosta lista pomysłów, z której można wybrać te najlepiej pasujące do wieku grupy.
- Krótka rymowanka o naleśnikach powtarzana przy dodawaniu składników.
- Rysowanie „menu naleśnikowego” z podpisami dodatków i smaków.
- „Orkiestra kuchennych dźwięków” z wykorzystaniem łyżek, misek i trzepaczek.
- Układanie 3–4 zdaniowej historyjki o naleśniku bohaterze.
- Tworzenie portretów naleśników na papierowych talerzach i rozmowa o ich „nastrojach”.
Taka lista pomaga szybko dopasować zabawy do czasu, jakim się dysponuje, oraz do liczby dzieci danego dnia. Dzięki temu Dzień Naleśnika staje się nie tylko kulinarną atrakcją, lecz także naturalnym pretekstem do ćwiczenia mowy, wyobraźni i poczucia rytmu.
W jaki sposób dokumentować Dzień Naleśnika, aby utrwalić wiedzę dzieci i włączyć rodziców w zabawę?
Dokumentowanie Dnia Naleśnika pomaga nie tylko zatrzymać miłe wspomnienia, ale też utrwalić to, czego dzieci się nauczyły. Zdjęcia, krótkie opisy i prace plastyczne tworzą dla przedszkolaków „most” między zabawą a wiedzą. Dla rodziców stają się natomiast oknem do tego, co naprawdę dzieje się w sali – mogą wtedy dopytać w domu o konkretne aktywności i wrócić z dzieckiem do nowych słów czy pojęć.
Dobrym punktem wyjścia jest wspólne tworzenie „kroniki naleśnikowej” w ciągu jednego dnia lub całego tygodnia. Dzieci mogą wybierać po 1–2 zdjęcia z każdego etapu: mieszanie ciasta, mierzenie składników, dekorowanie naleśników. Do tego dochodzą podpisy tworzone razem z nauczycielem, na przykład krótkie zdania typu „Odliczamy 10 łyżek mąki” albo „Szukamy zdrowych dodatków”. W ten sposób przedszkolaki wracają do pojęć matematycznych, nazw produktów czy zasad bezpieczeństwa, ale już w spokojniejszej, refleksyjnej atmosferze.
Aby zaangażować rodziców, dobrze sprawdzają się proste formy, które nie wymagają od nich dużego nakładu czasu. Mogą to być zarówno materiały drukowane, jak i cyfrowe, które łatwo obejrzeć na telefonie w drodze do domu. Przykładowe sposoby dokumentowania Dnia Naleśnika to:
- tablica w szatni z 6–8 zdjęciami z podpisami dzieci, na przykład „Liczę 3 jajka” czy „Mieszam ciasto przez 2 minuty” – rodzice mogą je wspólnie czytać przy odbiorze
- mini-album klasy w formie PDF wysyłany mailem raz na semestr, gdzie pojawiają się zdjęcia, rysunki i krótkie cytaty dzieci, zapisane dokładnie tak, jak mówią
- „domowe zadanie fotograficzne” dla chętnych rodzin, czyli prośba o 1 zdjęcie z domowego naleśnikowego wieczoru i krótką notatkę dziecka, które potem trafiają do przedszkolnej kroniki
- nagranie krótkiej (2–3-minutowej) piosenki lub wierszyka o naleśnikach, które dzieci układają w grupie i które można udostępnić rodzicom jako plik audio
Takie formy dokumentowania nie tylko pokazują efekty pracy, ale też zachęcają rodziców do kontynuowania zabawy i nauki w domu. Gdy dziecko widzi swoje zdjęcia i podpisy w kronice, chętniej opowiada o tym, co robiło, a to naturalnie wzmacnia pamięć i słownictwo. Rodzic dostaje zaś konkretny punkt zaczepienia do rozmowy, zamiast ogólnego „jak było w przedszkolu?”, na które często pada tylko krótkie „dobrze”.









