Bądźmy szczere: większość toaletek, które widzimy na Instagramie, w realnym życiu nie zdaje egzaminu. Są zawalone pięknymi flakonami, na których osiada kurz, i mają lustra, przy których makijaż wygląda dobrze tylko w pełnym słońcu. Jeśli chcesz urządzić toaletkę nocną, która faktycznie ułatwi Ci życie, zapomnij o katalogowych zdjęciach. Skup się na tym, co dzieje się, gdy o 22:30 padasz z nóg i musisz zmyć makijaż.
Ergonomia to nie nudne słowo.
Zanim kupisz ten śliczny mebel na cienkich nóżkach, sprawdź jedną rzecz: czy Twoje kolana się pod nim zmieszczą? Wiele toaletek ma zbyt szeroką szufladę tuż nad nogami, przez co siedzisz przy niej wygięta jak paragraf. Druga sprawa: wysokość blatu. Musisz móc swobodnie oprzeć łokcie, kiedy malujesz kreskę na oku albo nakładasz krem. Jeśli musisz się garbić, by dojrzeć coś w lustrze – ten mebel jest do wyrzucenia.
Lustro LED
Dlaczego to naprawdę robi różnicę? Nie chodzi o to, by sypialnia wyglądała jak garderoba w Hollywood. Chodzi o Twoje oczy i… święty spokój domowników. Barwa światła: Przy zwykłej żółtej lampce nocnej zawsze nałożysz za dużo podkładu albo przegapisz niedomyty tusz. Zaprojektowane na wymiar lustro z regulacją barwy (neutralna jest najlepsza) to jedyny sposób, by widzieć twarz taką, jaka jest naprawdę. Dyskrecja: Dobra toaletka nocna pozwala Ci się ogarnąć, gdy partner już śpi. Precyzyjne światło z lustra oświetla Twoją twarz, a nie cały pokój. Moja rada: Nie kupuj tanich lusterek na baterie „paluszki”. Świecą słabo i zawsze padają w najgorszym momencie. Zamówienie lustra na wymiar z solidnym podświetleniem to jedyny sposób, by uniknąć cieni pod oczami, których tam wcale nie ma.
Wojna z kablami i kurzem.
To jest punkt, o którym milczą poradniki. Suszarka, prostownica, ładowarka do telefonu, lampka – nagle pod toaletką masz gniazdo węży. Wybierz mebel z otworem na kable albo zamontuj listwę zasilającą pod blatem. Blat: Szklany wygląda ładnie przez 5 minut. Potem widać na nim każdy odcisk palca i pyłek z pudru. Drewno lub dobrej jakości matowa płyta wybaczą Ci więcej.
System „W zasięgu ręki”, a nie „Wszystko na wierzchu”.
Jeśli wystawisz na blat wszystkie swoje perfumy i palety, spędzisz pół soboty na wycieraniu ich z kurzu. Na blacie zostaw tylko to, co ma piękne opakowania i czego używasz co wieczór (ulubione serum, krem do rąk). Resztę schowaj do szuflad, ale użyj organizerów. Bez nich szuflada w tydzień zamieni się w cmentarzysko zgubionych spinek i wyschniętych próbek.
Detale, które nie są „u rzędu”.
Zamiast kupować plastikowe ozdoby, postaw na toaletce jedną, konkretną rzecz, która poprawia Ci humor. Ceramiczna tacka na pierścionki (żebyś nie musiała ich szukać rano w pościeli), jedna świeca o zapachu, który kojarzy Ci się z odpoczynkiem, albo szklanka na wodę, o której zawsze zapominasz przed snem.
Perfekcyjna toaletka to taka, przy której siadasz z ulgą, a nie z irytacją. Zainwestuj w porządne, robione pod wymiar lustro i ergonomiczny blat. Reszta to tylko dodatki, które mają służyć Tobie, a nie Ty im.









