Dzień Pingwina w przedszkolu to świetna okazja, żeby połączyć zabawę z nauką o zimie i dalekiej Arktyce. Warto zaplanować proste doświadczenia z lodem, ruchowe zabawy „jak pingwiny” oraz krótkie opowieści o zwierzętach żyjących w mroźnym klimacie. Dzięki temu dzieci łatwo zrozumieją, jak wygląda życie wśród śniegu i lodu.
Jak przygotować Dzień Pingwina w przedszkolu i wprowadzić dzieci w temat zimy oraz Arktyki?
Dzień Pingwina w przedszkolu najłatwiej udaje się wtedy, gdy przypomina małą, spójną opowieść: od poranka cała sala, plan dnia i drobne aktywności „mówią” dzieciom, że przeniosły się w zimne rejony świata. Taki dzień nie musi być skomplikowany ani kosztowny, potrzebny jest tylko prosty scenariusz, kilka stałych punktów i konsekwentny klimat zimy oraz Arktyki.
Przygotowanie dobrze zacząć od przestrzeni. Wprowadzenie zimowej dekoracji już dzień wcześniej od razu podnosi ciekawość dzieci, gdy wchodzą do sali rano. Białe prześcieradło może udawać śnieg, niebieskie kartki lub folie – morze i lód, a kilka papierowych płatków śniegu na oknach buduje tło dla późniejszych rozmów. Dobrze działa też „pingwinia” strefa z jednym stolikiem, gdzie leży globus, prosta mapa świata i 2–3 zdjęcia pingwinów w naturalnym środowisku, tak aby dzieci mogły do nich wracać w ciągu dnia.
Pomoce i przebieg dnia można zaplanować według prostego schematu: poranne zaciekawienie, krótka część „naukowa” i swobodne działania. Rano sprawdzi się krótki rytuał powitalny, który trwa nie dłużej niż 10 minut: przygaszone światło, nagrany dźwięk wiatru i kilka zdań o tym, że dziś przenosimy się w bardzo zimne miejsce. Po nim można przejść do krótkiej rozmowy z wykorzystaniem rekwizytów, aby dzieci zobaczyły, że temat zimy i Arktyki nie jest abstrakcyjny, tylko związany z tym, co już znają z własnych zimowych doświadczeń.
- rozłożenie na dywanie prostych rekwizytów (czapka, rękawiczki, termos, lodówka-zabawka) i pytania, co łączy te przedmioty z zimnem
- pokazanie na globusie, gdzie jest „u nas”, a gdzie są „bardzo zimne miejsca” na górze i na dole kuli ziemskiej
- wspólne ustalenie z dziećmi „zasad polarnych” na ten dzień, na przykład częstsze ruchowe rozgrzewki i zwracanie uwagi na to, czy komuś nie jest za zimno przy oknie
Taki początek porządkuje dzień, a jednocześnie pozostawia miejsce na swobodę w dalszych aktywnościach. Na koniec dobrze, aby dzieci potrafiły choć w jednym zdaniu powiedzieć, co pamiętają z „polarnej” sali i co im się w tym wyjątkowym dniu najbardziej podobało.
Jak w prosty sposób opowiedzieć przedszkolakom o pingwinach, Arktyce i Antarktydzie?
Najprościej pomaga zadziałać wyobraźnią dzieci i oprzeć się na tym, co już znają: zimie, śniegu i własnych ubraniach. Zamiast długich opowieści o biegunach lepiej sprawdza się krótkie, 5–7‑minutowe rozmowy połączone z ruchem i obrazkami. Przedszkolakom wystarczy kilka jasnych różnic: gdzie żyją pingwiny, gdzie mieszkają niedźwiedzie polarne i czym różni się Arktyka od Antarktydy w ich codziennym doświadczeniu.
Pomaga zacząć od pingwinów jako bohaterów dnia. Dzieciom można przedstawić je jako nielatające ptaki w frakach: mają skrzydła, ale używają ich jak płetw w wodzie. Konkrety działają najlepiej, więc dobrze jest podać jedną liczbę, na przykład że większość pingwinów ma od 40 do 80 cm wzrostu, czyli mniej niż przeciętny czterolatek. Tu od razu pojawia się proste porównanie: „kto jest wyższy od pingwina?”, co naturalnie wciąga grupę w rozmowę. Można też pokazać globus albo mapę i przybliżyć dół kuli ziemskiej jako „dom pingwinów”, bez wchodzenia w trudniejsze szczegóły geograficzne.
Arktyka i Antarktyda brzmią skomplikowanie, ale dla dzieci da się je przełożyć na bardzo prosty podział: „u góry kuli” i „na dole kuli”. Arktyka to biegun północny, czyli góra globusa, gdzie pływa lód na morzu, żyją niedźwiedzie polarne, lisy i foki. Antarktyda to duży, zamarznięty ląd na dole globusa, gdzie mieszkają pingwiny. Wystarcza jedno zdanie-klucz: „niedźwiedzie polarne są na górze, pingwiny na dole, nigdy się nie spotykają”. Taka krótka formuła, powtórzona 2–3 razy w trakcie zajęć, dobrze utrwala się w pamięci nawet trzylatków.
Dobrym mostem między suchymi faktami a dziecięcym światem jest język codzienności. Zamiast opowiadać o „surowym klimacie”, łatwiej odwołać się do konkretu: na Antarktydzie bywa poniżej minus 30 stopni, czyli jeszcze zimniej niż w najzimniejszy dzień zimy w Polsce, kiedy zakłada się dwie pary skarpet i grubą czapkę. W rozmowie pomaga zadawanie prostych pytań („co by trzeba założyć, żeby nie zmarznąć na takim mrozie?”) i nazywanie uczuć: „pingwinom zimno w wodzie, ale chroni je gruba warstwa tłuszczu, trochę jak bardzo ciepła kurtka”. Dzięki temu dzieci zaczynają widzieć Arktykę i Antarktydę nie jako tajemnicze nazwy, lecz jako miejsca, w których ktoś mieszka, marznie, szuka jedzenia i opiekuje się młodymi.
Jakie zimowe zabawy ruchowe i „pingwinie” ćwiczenia sprawdzą się w sali i na dworze?
Pingwinie zabawy ruchowe można zorganizować niemal wszędzie – w sali, na korytarzu i na śniegu przed przedszkolem. Dzieci mają przy tym poczucie, że naprawdę „zamieniają się” w pingwiny, a jednocześnie ćwiczą równowagę, koordynację i orientację w przestrzeni. Już 10–15 minut takich aktywności kilka razy w ciągu dnia potrafi rozładować nadmiar energii i pomóc skupić się później na spokojniejszych zadaniach.
W sali dobrze sprawdzają się zabawy, które nie wymagają wielu rekwizytów, a jednocześnie angażują całą grupę. Pingwinie tory przeszkód można ułożyć z poduszek, szarf czy kartek papieru – „kry lodowe” stają się wtedy wyspami, między którymi trzeba przeskakiwać małymi krokami, z nogami złączonymi, jak pingwin. Równie atrakcyjne bywa „wysiadywanie jajka”, kiedy dzieci maszerują z piłeczką trzymaną między kolanami przez 2–3 minuty i starają się jej nie upuścić. Krótkie zabawy w rytm muzyki, na przykład maszerowanie po sali przy piosence o pingwinach i zatrzymywanie się na hasło „zamieć!”, wspierają słuchanie ze zrozumieniem i reagowanie na sygnał.
Na dworze ruch może być swobodniejszy, a pingwinie ćwiczenia łatwo połączyć z zabawami na śniegu. Świetnie działają „pingwinie wyścigi” w parach, kiedy dzieci biegną obok siebie, trzymając między sobą małą piłkę śniegową lub lekką piłkę gumową. Na lodzie czy mocno ubitym śniegu dobrze bawią się w „ślizgające się pingwiny”, próbując zrobić jak najdłuższy ślizg na butach lub na pupie, zawsze po wcześniejszym omówieniu zasad bezpieczeństwa. Jeśli śniegu jest dużo, można zaplanować budowanie „lodowych wysepek” i przeskakiwanie między nimi przez 5–10 minut, co wzmacnia mięśnie nóg i poczucie równowagi.
Poniżej kilka konkretnych propozycji zabaw, które zwykle łatwo adaptują się do różnych warunków i liczebności grupy:
- Pingwinie kroki po krach – na podłodze lub śniegu układa się „kry” z kartek, podkładek lub małych talerzyków. Dzieci poruszają się złączonymi nogami od jednej kry do drugiej, czasem tyłem lub bokiem, co rozwija koordynację i świadomość ciała.
- Rodzinka pingwinów – dzieci dobierają się w małe grupy (po 3–4 osoby) i poruszają się blisko siebie, jak stado chroniące się przed zimnem. Na hasło „wiatr” przytulają się w ciasny krąg, na hasło „spacer” znów maszerują, trzymając ręce przy ciele.
- Pingwin niesie jajko – każdy „pingwin” musi przenieść piłeczkę lub balonik na 3–5 metrów, trzymając go między kolanami albo na złączonych stopach. Zabawa może odbywać się w formie sztafety między dwiema drużynami.
- Śnieżny slalom pingwina – na zewnątrz ustawia się pachołki, gałązki lub foremki w odległości około 1–1,5 metra. Dzieci biegają lub maszerują slalomem z lekkim „kołysaniem” tułowia, naśladując powolny chód pingwina, co przy okazji uczy kontroli tempa i kierunku.
- Pingwin na kry – na sygnał „rozmarzający lód” dzieci muszą jak najszybciej stanąć na najbliższej „kry” (gazecie, obręczy, kawałku kartonu). Z czasem liczbę kry zmniejsza się, co ćwiczy refleks, współpracę i umiejętność dzielenia się przestrzenią.
Takie zabawy dobrze łączy się z krótkimi opowieściami, na przykład o tym, że pingwiny wędrują po lodzie, szukają rybek albo tulą się, by nie zmarznąć. Dzieci zwykle szybko „wchodzą w rolę”, zapamiętują przy tym nazwy ruchów i zasady, a to pomaga im odnieść później nową wiedzę o zimie i Arktyce do własnego doświadczenia z sali i placu zabaw.
Jakie plastyczne prace o zimie, lodzie i pingwinach zaplanować dla różnych grup wiekowych?
Plastyczne „pingwinie” projekty pozwalają dzieciom dosłownie dotknąć zimy: śniegu z waty, lodu z folii aluminiowej czy piórek zamiast puchatego futra. To dobry moment, żeby dobrać zadania do wieku, tak aby trzylatek mógł działać głównie rączkami i zmysłami, a sześciolatek ćwiczył już wycinanie, kompozycję i prostą obserwację przyrodniczą. Dzięki temu Dzień Pingwina nie kończy się na samej zabawie, ale przeradza się w pracę, którą dzieci z dumą pokażą rodzicom.
| Grupa wiekowa | Pomysł na pracę plastyczną | Na co zwrócić uwagę |
|---|---|---|
| 3–4-latki | Duży grupowy plakat „lodowa kraina pingwinów” z odrysowanych dłoni (skrzydełka), waty jako śniegu i skrawków folii aluminiowej jako lodu. Czas: ok. 20–25 minut. | Pomaga większy format (np. brystol A1), klej w sztyfcie zamiast płynnego i wcześniej przygotowane proste kształty do przyklejania, aby dzieci skupiły się na eksperymentowaniu z fakturą. |
| 4–5-latki | Pingwiny z rolek po papierze toaletowym: malowanie na czarno i doklejanie gotowych brzuszków oraz dziobów z kolorowego papieru. W 30 minut powstaje „kolonia” figurek do zabawy. | Przydają się fartuszki i pojemniki z niewielką ilością farby. Dobrym ułatwieniem jest narysowana cienkopisem linia, gdzie ma być biały brzuszek, co wspiera orientację na powierzchni. |
| 5–6-latki | Kolaż „pod lodem i nad lodem”: górą pingwiny na krze, dołem morze z rybkami. Użycie minimum 3 materiałów (papier kolorowy, bibuła, gazeta). Czas: 30–40 minut. | Wspiera się planowanie pracy: najpierw tło, później postaci. Można delikatnie zachęcać do rozmowy o tym, co rzeczywiście żyje w wodach wokół Antarktydy i co tam robią pingwiny. |
| Grupa mieszana | „Lodowe” odciski i tekstury: stemplowanie gąbkami i korkami białą farbą na ciemnym papierze, dodanie gotowych pingwinów z wycinanek. Młodsze dzieci stemplują, starsze komponują scenę. | Technika dobrze sprawdza się w grupie łączonej, bo każdy znajdzie coś na swoim poziomie. Przy krótkim czasie (15–20 minut) daje efektowny rezultat bez poczucia pośpiechu. |
| Dzieci 6+ lub zerówka | „Portret pingwina” z prostym szkicem i elementami origami (zaginany dziób lub skrzydła). Całość można uzupełnić podpisem, np. imię pingwina i jedna ciekawostka o nim. | Praca łączy plastykę z przygotowaniem do nauki pisania. Pomaga wcześniejsze pokazanie 2–3 etapów składania papieru, najlepiej na większym formacie, aby wszystkie dzieci widziały szczegóły. |
Tak zaplanowane prace plastyczne dają przestrzeń zarówno na spontaniczną twórczość, jak i na ciche przemycanie wiedzy o zimie i świecie pingwinów. Wystawione później na tablicy lub w korytarzu tworzą małą „wystawę z Arktyki i Antarktydy”, do której chętnie wracają i dzieci, i rodzice, a rozmowa o zimnych rejonach świata toczy się jeszcze długo po zakończeniu zajęć.
Jakie doświadczenia i eksperymenty z lodem pomogą zrozumieć zimno, śnieg i lód?
Najlepiej zrozumieć zimno, śnieg i lód wtedy, gdy można ich dotknąć, powąchać i… trochę się przy tym zmoczyć. Proste doświadczenia przy stoliku w sali często zapadają dzieciom w pamięć mocniej niż najciekawsze opowieści o Arktyce. Kiedy przedszkolaki widzą, jak kostka lodu znika na dłoni w kilka minut, dużo łatwiej przyjmują informacje o topniejących lodowcach i życiu zwierząt na biegunach.
Do eksperymentów z lodem przydają się zwykłe rzeczy: miski, sól, farby, kubeczki po jogurtach. Z takich materiałów można przygotować mini-laboratorium, które działa nawet w małej sali. Warto zadbać o to, by każde dziecko miało swoją kostkę lodu albo mały pojemniczek – wtedy obserwacja zamienia się w osobiste odkrywanie, a nie tylko podglądanie z daleka. Kilkanaście minut takich zabaw wystarczy, by w praktyce pokazać pojęcia, o których zwykle mówi się tylko w teorii, jak topnienie, zamarzanie czy izolacja (czyli ochrona przed zimnem).
Poniżej kilka prostych doświadczeń z lodem, które pomagają dzieciom zrozumieć, czym różni się śnieg od lodu, dlaczego jest zimno i co dzieje się z Arktyką, gdy robi się cieplej:
- Zamarzające morze w kubeczku – do dwóch jednakowych pojemników nalewa się wodę, do jednego dosypuje się 1–2 łyżeczki soli „jak do morza”, drugi zostaje „jezioro”. Po kilku godzinach w zamrażarce dzieci porównują, który pojemnik zamarzł szybciej, a który wolniej. To prosty sposób, by pokazać, że słona woda w przyrodzie zachowuje się inaczej niż słodka, a lód morski na Arktyce nie jest taki sam jak lód na jeziorze.
- Kolorowe kry lodowe – dzień wcześniej można zamrozić wodę z kilkoma kroplami farby lub barwnika spożywczego w różnych formach, na przykład pojemnikach na lód czy foremkach silikonowych. Podczas zajęć dzieci obserwują, jak barwione kostki zostawiają ślady na kartce albo w misce z ciepłą wodą i jak szybko się topią. To przy okazji dobry moment, by porozmawiać, dlaczego prawdziwy lód bywa niebieskawy lub mleczny, choć woda jest przezroczysta.
- Jak pingwin nie marznie – do dwóch misek z bardzo zimną wodą przygotowuje się „pingwinie łapki”: jedną dłoń owiniętą cienką folią lub woreczkiem, drugą owiniętą „warstwą tłuszczu”, na przykład mieszanką oleju i kremu w rękawiczce jednorazowej. Dzieci po kilka sekund zanurzają obie dłonie i opisują wrażenia. Dzięki temu doświadczeniu łatwiej przyjąć wyjaśnienie, że u zwierząt polarne warstwy tłuszczu i pióra działają jak naturalna kurtka.
- Śnieg z lodu – jeśli prawdziwy śnieg na dworze jest trudno dostępny, można wziąć kilka większych brył lodu i rozdrobnić je w mikserze kielichowym lub tłuczkiem przez grubą ściereczkę. Dzieci sprawdzają, jak wygląda „sztuczny śnieg”, czy da się z niego lepić kulki i czym różni się w dotyku od litego lodu. To dobry punkt wyjścia, żeby wspomnieć, że śnieg to też woda, tylko w innej postaci, z wieloma drobnymi kryształkami powietrza w środku.
- Wyspa z lodu w ciepłym oceanie – do przezroczystej miski nalewa się letnią wodę, a na jej powierzchni układa kilka kostek lodu, które udają małe „Arktyki”. Dzieci obserwują przez 5–10 minut, jak lód powoli się zmniejsza i jak zmienia się poziom wody. Przy tej okazji można wyjaśnić, że lód unoszący się na powierzchni nie podnosi poziomu wód tak samo, jak topniejące lodowce na lądzie.
Takie doświadczenia często wywołują lawinę pytań w stylu „a co będzie, jeśli…?”, co pozwala naturalnie przejść do kolejnych wersji eksperymentu. Część z nich można powtarzać kilka dni z rzędu, zmieniając jeden element, na przykład ilość soli albo temperaturę wody, i wspólnie spisywać wyniki na dużym arkuszu. Dzięki temu dzieci widzą, że nauka o zimie to nie tylko oglądanie śniegu za oknem, ale też spokojne testowanie swoich pomysłów i szukanie odpowiedzi krok po kroku.
Jak wykorzystać książki, piosenki i bajki o zimie oraz pingwinach w codziennych aktywnościach?
Książki, piosenki i bajki o zimie oraz pingwinach mogą dyskretnie „podtrzymywać” Dzień Pingwina przez cały tydzień, nawet wtedy, gdy grupa wraca już do zwykłego planu dnia. Zamiast jednorazowego wydarzenia powstaje wtedy motyw przewodni, który pojawia się po trochu podczas poranka, posiłków, odpoczynku czy wyjść na dwór. Dzieci zaczynają kojarzyć ulubioną piosenkę albo bohatera z książki z konkretną aktywnością i łatwiej zapamiętują nowe informacje o zimie i dalekiej północy.
Najprościej włączyć zimowe treści do krótkich, powtarzalnych momentów dnia. Poranne kółko może zaczynać się od jednej piosenki o pingwinach, śpiewanej codziennie przez 3–5 minut, a podczas drugiego śniadania można czytać fragment książki z zimową przygodą bohaterów. Przy leżakowaniu sprawdzają się spokojniejsze bajki o śniegu i lodzie, czytane po 10–15 minut. W ten sposób piosenka kojarzy się z ruchem i powitaniem dnia, a książka z wyciszeniem i wsłuchiwaniem się w opowieść. Dobrze też, gdy te same tytuły wracają kilka razy w miesiącu, bo powtórzenia dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa i ułatwiają aktywny udział w rozmowie.
Książki, piosenki i bajki nie muszą służyć tylko do słuchania. Świetnie działają jako punkt wyjścia do małych zadań i zabaw, które mieszczą się nawet w krótkich, 5–10‑minutowych okienkach między zajęciami. Przykładowo, po fragmencie opowiadania o samotnym pingwinku można poprosić dzieci, aby pokazały miną, jak czuł się bohater, a potem nazwać te emocje. Po piosence o zimie da się wprowadzić szybkie „głosowanie”: kto lubi śnieg, kto nie, kto ma w domu sanki. W grupach starszych (5–6 lat) daje się dodać proste pytania: co w historii mogło wydarzyć się inaczej, dlaczego bohater wybrał taką drogę, co by się stało, gdyby lód szybciej się roztopił.
- w kąciku książki wyłożyć 3–4 pozycje o zimie i pingwinach i raz dziennie wybrać „książkę dnia” do wspólnego czytania
- stworzyć „pingwinią playlistę” 5–7 piosenek zimowych i puszczać je jako sygnały: jedną do sprzątania, inną do szykowania się na spacer
- bajki o pingwinach wykorzystać jako inspirację do krótkich scenek dramowych podczas swobodnej zabawy lub podsumowania dnia
- raz w tygodniu zaplanować „minikino” z jedną krótką bajką o zimie i po seansie narysować ulubioną scenę
- łączyć piosenki z prostym liczeniem lub powtarzaniem słów: ile pingwinów skacze, ile śnieżynek spadło, czym różni się śnieg od lodu
Taka codzienna, drobna obecność motywu zimy i pingwinów sprawia, że Dzień Pingwina przestaje być jednorazowym „świętem” i zamienia się w stały element przedszkolnej rzeczywistości. Dzieci mają szansę wracać do tych samych treści w różnych formach, oswajać się z nimi i odkrywać nowe szczegóły, a nauczyciel zyskuje elastyczne narzędzia, które można dopasować do nastroju grupy i dostępnego czasu.
Jak zakończyć Dzień Pingwina w przedszkolu i utrwalić zdobytą wiedzę o zimie i Arktyce?
Zakończenie Dnia Pingwina działa najlepiej, gdy łączy podsumowanie przeżyć z prostym sprawdzeniem, co dzieci zapamiętały. Taki finał nie musi być długi – już 10–15 minut spokojnego „domknięcia” tematu potrafi sprawić, że informacje o zimie i Arktyce zostaną w głowie na dłużej niż sama zabawa.
Dobrym pomysłem bywa krótka „rada pingwinów” na dywanie. Dzieci siadają w kręgu, a w środku lądują rekwizyty z całego dnia: kawałek waty jako śnieg, niebieska chusta jako morze, figurka pingwina, wydruk mapy. Nauczyciel zadaje proste pytania: co dzisiaj najbardziej kojarzy się z zimą, co z Arktyką, a co z życiem pingwina. Można poprosić, aby każde dziecko powiedziało jedną rzecz, której się dowiedziało, na przykład „co lubi jeść pingwin” albo „jak radzą sobie zwierzęta z mrozem poniżej zera”. Pozwala to usłyszeć, które informacje zostały dobrze przyswojone, a gdzie pojawiają się drobne nieporozumienia.
Przydatnym narzędziem na koniec jest wspólna „mapa myśli” na dużym arkuszu papieru. W środku pojawia się słowo „Zima” albo „Arktyka”, a dzieci dopisują lub dorysowują elementy, o których była mowa: lód, śnieg, noc polarna (czyli bardzo długa noc), zwierzęta. Jeśli grupa nie pisze jeszcze samodzielnie, nauczyciel zapisuje hasła, a dzieci dodają obok małe rysunki lub naklejki. Taki plakat może potem zostać na ścianie przez kilka dni i przypominać o tym, co omawiano, zamiast „zniknąć” razem z zakończonym tematem.
Na koniec dnia pomaga drobny, powtarzalny rytuał, który niesie ze sobą element wiedzy. Może to być krótka rymowanka, w której pojawiają się trzy–cztery kluczowe fakty, na przykład że pingwiny nie mieszkają na Arktyce, że lód może pękać, albo że noc polarna trwa czasem wiele tygodni. Dzieci mogą wypowiadać ją stojąc w szeregu jak „kolonia pingwinów” lub kołysząc się jak fale morskie. Taki mały rytuał, powtarzany jeszcze przez 2–3 dni po Dniu Pingwina, działa jak naturalne utrwalenie: łączy ruch, słowo i emocje, a właśnie ta mieszanka najbardziej sprzyja zapamiętywaniu.









