Walentynki w przedszkolu – jak rozmawiać o uczuciach z dziećmi?

Photo of author

By Marcin Kisała

Walentynki w przedszkolu to dobra okazja, by pokazać dzieciom, że uczucia są czymś naturalnym i że można o nich mówić jasno i prosto. Wystarczy nazwać emocje, które dzieci już przeżywają na co dzień, i pomóc im je zrozumieć, zamiast skupiać się tylko na serduszkach i laurkach.

Dlaczego warto rozmawiać z przedszkolakami o uczuciach przy okazji Walentynek?

Rozmowa o uczuciach przy okazji Walentynek pomaga dzieciom zobaczyć, że „miłość” to nie tylko serduszka i zakochane pary, ale też przyjaźń, życzliwość i bliskość w codziennych sytuacjach. Dla przedszkolaka, który ma zwykle od 3 do 6 lat, takie święto może być pierwszą okazją, by zatrzymać się nad tym, co czuje do rodziców, kolegów z sali czy ulubionej pani. Zamiast skupiać się na „dorosłym” rozumieniu Walentynek, można je potraktować jako dzień życzliwości i mówienia sobie dobrych słów. Dzięki temu święto, które i tak jest obecne w mediach i sklepach, staje się dla dzieci bardziej zrozumiałe i mniej „różowe”, a bardziej oparte na realnych relacjach.

W wieku przedszkolnym mózg dziecka bardzo intensywnie się rozwija i tworzy nowe połączenia, zwłaszcza w obszarach odpowiedzialnych za emocje i relacje. Badania z ostatnich kilkunastu lat pokazują, że już kilkuminutowe, regularne rozmowy o emocjach mogą wspierać rozwój tzw. kompetencji emocjonalno‑społecznych, czyli umiejętności radzenia sobie z uczuciami i współpracy z innymi. Gdy przy okazji Walentynek dzieci nazywają to, co czują, łatwiej zaczynają rozpoznawać, czy są np. podekscytowane, zazdrosne, czy po prostu chcą być z kimś blisko. To później przekłada się na konkretne zachowania: mniejszą liczbę konfliktów, łatwiejsze przepraszanie i częstsze proszenie o pomoc, zamiast płaczu czy bicia.

Rozmawianie o uczuciach w takim „bezpiecznym” kontekście jak święto to też dobra okazja, by pokazać, że każde emocje są normalne. Dziecko, które widzi, że w grupie pojawia się nie tylko radość, ale także nieśmiałość, smutek czy złość, czuje większą akceptację dla samego siebie. Walentynkowe serduszka czy kartki mogą stać się pretekstem, by mówić o tym, że można kogoś lubić, ale czasem też się na niego obrazić albo być zazdrosnym o przyjaźń. Taka perspektywa uczy, że relacje nie są idealne, a emocje się zmieniają, i że można szukać sposobów na dogadanie się z innymi.

Wreszcie, rozmowy o uczuciach przy Walentynkach budują most między światem dziecka a światem dorosłych. Kiedy nauczyciel czy rodzic dzieli się prostym przykładem z własnego życia, na przykład jak czuł się, gdy ktoś pamiętał o nim w ważnym dniu, dziecko zyskuje konkret, a nie tylko abstrakcyjne hasło „miłość” czy „przyjaźń”. Tego typu wymiana doświadczeń w grupie nawet 20–25 dzieci sprzyja zaufaniu i zacieśnianiu więzi. Przedszkole staje się miejscem, gdzie mówi się nie tylko o literkach i liczbach, ale też o tym, co dzieje się „w środku”, co dla wielu dzieci ma równie duże znaczenie jak nowe zabawki.

Jak w prosty sposób wytłumaczyć dzieciom, czym są różne uczucia, nie tylko miłość?

Najprościej dzieciom wytłumaczyć uczucia, pokazując, że są jak kolory: różne, potrzebne i wszystkie „normalne”. W przedszkolu nie chodzi o długie definicje, tylko o krótkie, konkretne przykłady z codziennych sytuacji, które dziecko zna z zabawy, z domu czy z sali. W Walentynki dobrze sprawdza się rozmowa o miłości i sympatii, ale obok nich można spokojnie pokazać także radość, złość, smutek czy zazdrość – tak, by dziecko zobaczyło cały „zestaw” emocji, z którymi spotyka się na co dzień.

Pomaga mówienie prostym językiem: bez trudnych słów, za to z odniesieniem do ciała i zachowania. Dziecko w wieku 4–6 lat lepiej rozumie „serce bije szybciej, chce się skakać” niż „odczuwasz euforię”. Dobrym wsparciem jest też powtarzanie tych samych określeń przez kilka dni lub tygodni, dzięki czemu maluch zapamiętuje podstawowe słowa nazywające emocje. Poniższa tabela może być podpowiedzią, jak w kilku zdaniach opisać różne uczucia w sposób zrozumiały dla przedszkolaka i jakich codziennych sytuacji użyć jako przykładu.

UczucieJak to prosto wytłumaczyć dzieckuPrzykład z życia przedszkolaka
Miłość / lubienieTo uczucie, gdy ktoś jest dla ciebie bardzo ważny i chcesz, żeby było mu dobrze.Gdy dziecko przytula misia do spania albo rysuje laurkę dla rodzica i pilnuje, żeby się nie zniszczyła.
RadośćTo uczucie, kiedy jest przyjemnie, chce się śmiać i bawić.Gdy ulubiony kolega przychodzi do przedszkola albo wychodzi się na plac zabaw po kilku dniach deszczu.
SmutekTo uczucie, kiedy jest przykro, czasem chce się płakać i być blisko kogoś dorosłego.Gdy rodzic wychodzi z szatni, a dziecko jeszcze za nim tęskni lub gdy ulubiona zabawka się psuje.
ZłośćTo uczucie, kiedy coś bardzo się nie podoba, ciało jest napięte i ma się ochotę krzyczeć.Gdy ktoś zabiera klocek w czasie budowania wieży albo przepycha się pierwsze do zjeżdżalni.
StrachTo uczucie, kiedy czegoś się nie zna lub nie czuje się bezpiecznie, serce bije szybciej.Gdy pierwszy raz wchodzi się do nowej sali albo widzi się głośną, dużą zabawkę.
ZazdrośćTo uczucie, kiedy ktoś ma coś, czego też się bardzo chce.Gdy koleżanka dostaje nowe kredki, a dziecko myśli: „Ja też takie chcę, czemu nie ja?”.

Taki prosty „słowniczek uczuć” można wplatać w krótkie rozmowy przy stoliku, podczas czytania bajek czy w ciągu 5–10 minut po zabawie. Z czasem dzieci zaczynają same korzystać z tych słów, zamiast tylko płakać czy krzyczeć, i łatwiej pokazują, co dzieje się w środku. Dzięki temu Walentynki stają się nie tylko świętem serduszek, lecz także okazją, by lepiej rozumieć całą paletę emocji, które przeżywają przedszkolaki.

Jak mówić o uczuciach tak, by dzieci czuły się bezpiecznie i akceptowane?

Bezpieczeństwo w rozmowie o uczuciach rodzi się wtedy, gdy dzieci słyszą, że „każde uczucie jest w porządku, ale nie każde zachowanie”. Taka prosta zasada, powtórzona kilka razy w ciągu dnia, daje przedszkolakom jasny komunikat: nie będą oceniane za to, co czują. Podczas walentynkowych rozmów pomaga używanie języka, który nie szufladkuje. Zamiast „nie przesadzaj, to tylko kolega”, lepiej brzmi: „widzę, że bardzo lubisz Kubę, to dla ciebie ważne”. Dziecko słyszy wtedy, że jego przeżycia są traktowane poważnie, nawet jeśli dorosłemu wydają się „na niby”.

Bezpieczną atmosferę wzmacnia mówienie o własnych uczuciach w spokojny, konkretny sposób. Nauczyciel czy rodzic może powiedzieć: „kiedy ktoś mnie przytula bez pytania, czuję się nieswojo, wolę, gdy najpierw zapyta” zamiast ogólnego „nie lubię tego”. Dziecko dostaje dzięki temu model, jak opisywać swoje emocje i granice w 2–3 prostych zdaniach. Ważna jest też tonacja głosu. Emocje, nawet te trudne, omawiane normalnym, cichszym głosem uczą, że nie trzeba się ich bać. Badania pokazują, że dzieci już około 4. roku życia wyczuwają napięcie po samym tonie, nawet gdy nie rozumieją wszystkich słów.

Poczucie akceptacji buduje się także poprzez pytania, które otwierają rozmowę, a nie ją zamykają. Zamiast „dlaczego tak płaczesz?”, które brzmi jak zarzut, można użyć: „co się stało, że jest ci tak smutno?”. Różnica jest subtelna, ale dla dziecka bardzo wyraźna. Ponad połowa przedszkolaków w grupach 20–25-osobowych nie zgłasza się do odpowiedzi z własnej inicjatywy, dopóki nie usłyszy zachęcającego, spokojnego pytania. Kiedy dziecko mówi o „zakochaniu”, pomaga nieśpieszne dopytanie: „jak to jest, kiedy myślisz o tej osobie?” zamiast szybkiego żartu. Taki sposób pytania pokazuje ciekawość bez wyśmiewania.

Duży wpływ na poczucie bezpieczeństwa ma też reagowanie na śmiech innych dzieci. W grupie zawsze znajdzie się ktoś, kto skomentuje czyjeś wyznanie, zwłaszcza w Walentynki. W takich momentach pomaga jasne nazwanie sytuacji: „w tej sali nie wyśmiewamy uczuć, każdy może czuć inaczej”. Jedno takie zdanie, powtórzone 2–3 razy w podobnych sytuacjach, tworzy ramy, w których dzieci z czasem zaczynają same się pilnować. Gdy dorosły dodatkowo podziękuje za odwagę: „dziękuję, że się tym podzieliłaś”, dziecko zapamiętuje, że mówienie o emocjach jest czymś cennym, a nie powodem do wstydu.

Jakie zabawy walentynkowe pomagają dzieciom nazywać i wyrażać emocje?

Najlepiej sprawdzają się takie walentynkowe zabawy, w których dzieci nie tylko „rysują serduszka”, ale też mówią, co w nich siedzi. Dzięki temu uczucia przestają być abstrakcyjne, a stają się czymś, co można nazwać, pokazać i bezpiecznie „poćwiczyć” w grupie. Po kilkunastu minutach takiej aktywności wiele dzieci potrafi już powiedzieć nie tylko „jestem wesoły”, lecz także „jest mi trochę smutno i trochę się wstydzę”.

Dobrą bazą są zabawy, w których łączy się ruch, obraz i słowo. Młodszym przedszkolakom (3–4 lata) pomagają proste skojarzenia i rytuały, starsze (5–6 lat) można zapraszać do krótkich scenek, wyborów i rozmów w parach. Inspiracją mogą być takie aktywności jak:

  • Poczta uczuć – zamiast klasycznych „liścików miłosnych” dzieci przygotowują kartki z buźkami lub symbolami emocji. Na odwrocie, przy wsparciu dorosłego, można dopisać jedno zdanie: „Czuję radość, gdy…”, „Złoszczę się, gdy…”. Potem karteczki trafiają do ozdobionej skrzynki, z której po 10–15 minutach losuje się po jednej i wspólnie odczytuje. Pomaga to zobaczyć, że różne osoby czują podobnie, choć sytuacje bywają inne.
  • Serduszkowa skala uczuć – na dywanie układa się cztery duże serca w różnych kolorach, każde oznacza inne uczucie, na przykład spokój, radość, złość, smutek. Dzieci ustawiają się przy tym sercu, które pasuje do ich obecnego nastroju, a potem po kolei mówią jedno krótkie zdanie, dlaczego wybrały właśnie to miejsce. Taka „żywa mapa” klasy pokazuje, że w jednej grupie w tym samym czasie mogą pojawiać się bardzo różne emocje i że wszystkie są w porządku.
  • Walentynkowe kalambury emocji – dzieci losują obrazek z miną lub sytuacją (na przykład „ktoś nie chce się bawić”, „ktoś daje prezent”) i pokazują ją ruchem lub mimiką. Grupa odgaduje uczucie, a następnie nazywa je, szuka innych słów o podobnym znaczeniu i przez chwilę rozmawia, co wtedy pomaga. Taka zabawa trwa zwykle 10–20 minut i działa jak bezpieczny trening empatii, bez wchodzenia w trudne, osobiste historie.
  • Łańcuch dobrych słów – każde dziecko dostaje pasek papieru w kształcie niewielkiego serca, na którym rysuje lub (z pomocą dorosłego) zapisuje jedno ciepłe zdanie do wybranej osoby z grupy. Potem serca łączy się w długi łańcuch i wspólnie odczytuje. Ta prosta forma „obdarowywania” pokazuje, jak można wyrażać sympatię, wdzięczność czy podziw bez oceniania i żartów kosztem innych.

W takich zabawach najważniejsze staje się nie tempo i „atrakcyjność” formy, ale to, by każde dziecko miało chwilę na zastanowienie się nad tym, co czuje i jak o tym opowiedzieć. Dobrze, gdy dorosły co jakiś czas dopowiada jedno lub dwa słowa, rozszerza słownictwo („widzę, że jesteś nie tylko wesoły, ale też dumny”) i pokazuje, że wszystkie emocje mają swoje miejsce. Z biegiem tygodni grupa zaczyna coraz swobodniej sięgać po słowa zamiast po popychanie, krzyk czy wycofywanie się w kąt, a walentynkowe serduszka stają się naturalnym pretekstem do „rozmowy od serca”, także poza lutym.

Jak reagować, gdy dziecko „zakochuje się” w przedszkolu i przeżywa silne emocje?

Gdy przedszkolak ogłasza, że jest „zakochany”, zwykle nie chodzi o miłość jak w filmach, ale o bardzo silną sympatię, chęć bycia blisko i ważne dla rozwoju doświadczenie. Kluczowe bywa wtedy spokojne przyjęcie tych uczuć: bez wyśmiewania, bez przesadnego zachwytu, ale też bez ignorowania tematu. Dla dziecka w wieku 4–6 lat takie „zakochanie” może być pierwszym momentem, kiedy emocje są tak intensywne, że aż trudne do uniesienia, dlatego szczególnie pomaga uważna, zwyczajna rozmowa.

W codziennych sytuacjach przydaje się proste nazwanie tego, co przeżywa maluch. Można powiedzieć: „Bardzo lubisz Olę, dlatego chcesz obok niej siedzieć i się z nią bawić. To miłe uczucie”. Taka krótka informacja, trwająca 10–20 sekund, pomaga dziecku zrozumieć siebie i jednocześnie pokazuje granice, na przykład: „Kiedy Ola nie chce się przytulać, ważne jest, żeby to uszanować”. Przy okazji Walentynek często pojawiają się też rozczarowania: ktoś nie odwzajemni „miłości”, nie przyjmie laurki, wybierze innego kolegę do pary. Zamiast od razu pocieszać słowami „nic się nie stało”, bardziej wspiera przyjęcie emocji wprost, na przykład: „Wyglądasz na smutnego, bo liczyłeś, że to z tobą będzie w parze. To naprawdę może boleć”.

Jeśli dziecko przez kilka dni mówi tylko o jednym koledze czy koleżance, rysuje tę osobę i chce spędzać z nią każdą minutę, pomaga lekkie „rozszerzanie świata”. Można zachęcać do zabaw w małych grupach, na przykład po 3–4 osoby, zamiast stale w jednej parze. W rozmowach dobrze działa pokazanie, że „kocha się” i „lubi się” wiele osób równocześnie: rodziców, rodzeństwo, przyjaciół, ulubioną panią z przedszkola. Dzięki temu uczucie do jednej osoby przestaje być jedynym centrum, a dla dziecka staje się bardziej zrozumiałe, że relacje mogą wyglądać różnie i zmieniać się z czasem.

Zdarza się też, że całe „zakochanie” powoduje napięcie w grupie: ktoś zaczyna zazdrościć, wykluczać innych z zabawy albo wręcz przeciwnie, bardzo się wstydzi i unika kontaktu. W takich sytuacjach pomaga jasne, ale łagodne przypominanie zasad, najlepiej w neutralnym momencie dnia, a nie tylko wtedy, gdy wybuchnie konflikt. Dzieciom opłaca się pokazywać, że emocje są ważne, ale nie pozwalają na krzywdzenie innych i nie muszą sterować zachowaniem. Dla dorosłych bywa kuszące, by żartować z dziecięcej „miłości”, jednak bardziej wspierająco działa krótkie uznanie jej powagi w oczach dziecka i pokazanie, że jest to część dorastania, z którą zawsze można przyjść do zaufanej osoby dorosłej.

Jak zaangażować rodziców w rozmowy o uczuciach wokół Walentynek w przedszkolu?

Zaangażowanie rodziców w rozmowy o uczuciach wokół Walentynek pomaga dziecku czuć spójność między tym, co słyszy w przedszkolu, a tym, co widzi w domu. Dużo łatwiej wtedy zbudować poczucie bezpieczeństwa, bo maluch dostaje podobne komunikaty od dwóch najważniejszych dla niego środowisk. Nie chodzi przy tym o duże akcje, ale o drobne, powtarzalne gesty i rozmowy, które można wpleść w codzienność rodziny.

Dobrym początkiem bywa krótka informacja dla rodziców: w wiadomości mailowej, w aplikacji przedszkolnej lub na kartce przy szatni. Wystarczy kilka zdań, czego dzieci uczą się w tym czasie na zajęciach, oraz 2–3 proste propozycje pytań, które rodzic może zadać w domu, na przykład „Kto dziś był twoim pomocnikiem?” albo „Kiedy dziś w przedszkolu było ci wesoło, a kiedy trochę smutno?”. Dobrze, gdy taka informacja pojawia się przynajmniej tydzień przed walentynkowymi aktywnościami, żeby rodzice mieli chwilę, by się oswoić z tematem. U wielu osób samo zaproszenie do rozmowy działa odblokowująco – daje jasny sygnał, że emocje dziecka są w przedszkolu ważne i mile widziane.

Pomaga także zaproponowanie rodzicom kilku bardzo konkretnych, krótkich działań, które nie wymagają dodatkowego czasu ani specjalnych materiałów. Sprawdza się forma „podpowiedzi na lodówkę” albo zdjęcie karteczki wysłane w wiadomości grupowej. Przykładowa lista może wyglądać tak:

  • podczas kolacji zadać dziecku jedno pytanie o emocje, na przykład „Co dziś cię ucieszyło w przedszkolu?”
  • zrobić w domu małą „pocztę serc” – pudełko, do którego przez 3–4 dni rodzina wrzuca karteczki z miłymi słowami
  • przed snem poprosić dziecko, by wybrało jedno uczucie z całego dnia i pokazało je miną lub gestem
  • w weekend wspólnie narysować „mapę uczuć” – po jednej sytuacji, kiedy dziecko było radosne, zdenerwowane, zaciekawione

Takie mini-zadania nie obciążają rodziców dodatkowymi obowiązkami, a jednocześnie dają im gotowy scenariusz, co mówić i jak reagować. Dziecko widzi, że przedszkole i dom „grają do jednej bramki”, więc łatwiej dzieli się przeżyciami. Po kilku dniach można wrócić do rodziców z krótką prośbą o informację zwrotną, choćby w formie anonimowej ankiety albo krótkiej rozmowy przy odbieraniu dziecka.

Dla części dorosłych rozmowa o emocjach wciąż bywa trudna, bo sami nie mieli takich doświadczeń w dzieciństwie. Dlatego dużą pomocą są krótkie warsztaty lub spotkania online trwające 30–45 minut, podczas których nauczyciel pokazuje konkretne przykłady zdań, jakimi można wspierać dziecko. Nawet jedno takie spotkanie w roku szkolnym potrafi zmienić sposób, w jaki rodzice reagują na dziecięce „zakochania”, zazdrość czy złość pojawiającą się wokół Walentynek. Gdy dorośli czują, że nie są oceniani, ale zapraszani do współpracy, chętniej pytają, dzielą się wątpliwościami i krok po kroku budują z przedszkolem wspólny język mówienia o uczuciach.

Dodaj komentarz